wtorek, 26 lutego 2013

CIEPŁE LODY

Produkcja ciepłych lodów zainspirowana została słynnymi hi-hat cupcakes, które również miały słodkie piankowe czapeczki. O nich innym razem. Ciepłe lody były ‘tortem’ urodzinowym Natki. Jak zwykle najbardziej smakowały jej jeszcze w trakcie robienia, potem straciły połowę uroku. Przy okazji pieczenia hi-hat-ów, zrobiłam kolejną porcję ciepłych lodów. Tym razem bez polewy. Wchodziły dzieciakom znacznie szybciej, niż te czekoladowe. To dobrze, bo nie trzeba było się męczyć z moczeniem ich w czekoladzie. A’propos, szkoda mi było rozpuszczać podwójną porcję czekolady, żeby móc zanurzyć w niej całą piankę. Zastosowałam metodę polewania łyżką. Było nieco więcej zabawy ale też tak można. Smak lodów był, wiadomo, mega słodki. Gorzka czekolada odrobinę złagodziła tę słodycz. Ale i tak ciepłe lody zjadali tylko najbardziej wytrwali fani słodkości. Przepis był podglądnięty w Moich Wypiekach. Przypomniałam sobie o jeszcze jednym szczególe  Cukier do piany dodawałam stopniowo, gdyż wtedy lepiej mi się rozpuszczał. W moim przypadku 12 minut ubijania, jak wskazywał oryginalny przepis,  nie wystarczyło do uzyskania gładkiej masy. Kolejnym razem zrobiłam po staremu i ubijałam  do całkowitego rozpuszczenia się cukru. Piana udała się taka, jak za dawnych czasów na weselnych babeczkach o które dzieciaki (czyt. ja i kuzyni) walczyły tuż po rosole.








CIEPŁE LODY
Składniki:
3 białka
1 ¾ szklanki cukru
¼ szklanki wody
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
12 wafelków do lodów
Białka ubijać na parze z wodą i cukrem przez około 12 minut, aż cukier się rozpuści. Masę wyciskać do rożków. Polać polewą.
            Polewa:
100g gorzkiej czekolady
1 łyżka oleju
2 łyżki kolorowej posypki

Czekoladę z olejem rozpuścić w kąpieli wodnej. Polać lody. Udekorować posypką.





poniedziałek, 25 lutego 2013

CIASTKO LIPSTICK / CZEKOLADOWA LAWA

PRZEEEEPYSZNE.. Rozpływająca się w ustach czekoladowa lawa. Od tygodnia miałam na nie smak. Jednak ze względu na to, że w najbliższy weekend zaprosiłam rodzinkę na kawę i ciastko z okazji zbliżających się urodzin Natki, sumienie mówiło mi – ‘Pod koniec tygodnia będziesz miała roboty i pieczenia po uszy, odpocznij’. Nie wytrzymałam. Co wieczór biłam się z myślami. Co wieczór zwalczałam pokusę. Wszystko to na nic się zdało. Poddałam się ostatniego dnia. Ale nie żałuję. Ciastko udało się wspaniałe. Zrobiłam je tuż przed upieczeniem pierwszego ciasta na przyjęcie. Tak dla rozgrzewki, heheh. Przepis znalazłam na stronie BBC, lecz już nie pamiętam, kto był jego autorem. Moje ramekinki były miniaturowej wielkości /zakupione w promocji/, więc nie nadawały się do tego wypieku. W zastępstwie użyłam foremki do muffinów. Ciastka miały bardzo delikatną strukturę i bałam się, że nie uda mi się ich wyciągnąć w całości. Dlatego też piekłam je przez maksymalną ilość czasu podaną w przepisie. Z wyjęciem z formy nie było problemów. Pergamin również odkleił się z łatwością. Przyszła pora konsumpcji. Zaserwowałam ciastko mężowi – ‘Nie dopiekło się’, krzyknął z pokoju. -‘Niemożliwe’ – odrzekłam, heheh. Wtedy dotarło do niego, że tak miało być i stwierdził, że deser był pyszny. Mnie Ciastko Lawa zachwyciło. Masa tuż przed włożeniem do piekarnika smakowała jak zwykłe ciasto na murzynka, czy brownie. Jednak po upieczeniu czekolada nabrała mocy. W płynnym wnętrzu czuć było jej wyrazisty smak. Stworzyłam tu widzę, małą epopeję na temat zwykłego ciastka. Po prostu byłam świeżo po konsumpcji tego deseru i zachwyciłam się jego smakiem. Dodam jeszcze, że słyszałam o ciastku fondue, działającym na podobnej zasadzie, czyli z płynnym wnętrzem, ale nie wiem, czy to jest takie samo. W związku z tym pozostałam przy nazwie Lipstick, które po naszemu nazywają Czekoladową Lawą.






CIASTKO CZEKOLADOWA LAWA
Składniki:
200g masła
200g gorzkiej czekolady
200g cukru pudru
4 jaja
4 żółtka
55g mąki pszennej
35g kakao
Masło utrzeć z cukrem. Kolejno dodawać jaja i żółtka. Wlać roztopioną czekoladę. Wsypać mąkę z kakao. Wymieszać łyżką. Boki okrągłych foremek wyłożyć pergaminem. Wlać masę. Piec w temperaturze 190°C przez 8-10 minut. Ciastka studzić przez 30 sekund. Wyłożyć na talerz. Serwować natychmiast. Można podać z kawową bitą śmietaną.












czwartek, 21 lutego 2013

NAJLEPSZE GOFRY

Są to gofry niezawodne pod każdym względem. Wyśmienite tuż po upieczeniu. Pyszne także następnego dnia. Bardzo chrupiące. Nie tracą ze swojej świeżości po upływie nocy. Wciąż pozostają chrupkie, nie zmieniają się w gumowe coś. Wypróbowałam mnóstwo przepisów na gofry. Te jednak są najlepsze. Lepsze nawet niż z gofrowych budek. Komuś kiedyś udało się wysępić przepis na ciasto od pan z tych stoisk. Niestety następnego dnia po upieczeniu te gofry również zamieniały się w podeszwę. Zostałam przy swojej sprawdzonej recepturze. Wam również ją polecam. Przepis otrzymałam od szwagierki, Bachy. Stąd nazwa.







GOFRY BACHY
Składniki:
500g mąki pszennej
4 jajka
400ml mleka
150g masła
300g cukru pudru
20g proszku do pieczenia
2 łyżeczki cukru waniliowego
Jaja utrzeć z cukrem. Stopniowo dodawać mąkę wymieszaną z proszkiem. Stopniowo wlewać mleko. Dodać roztopione masło. Dokładnie wymieszać. Piec gofry.






KURCZAK W SEZAMIE


Kurczak w sezamie z przepisu Rachel Allen. Doskonały. Idealnie trafił w mój gust. Lekko słodkawy posmak zawdzięczał słodkiemu sosowi chilli. Udka na urodzinach zeszły jak świeże bułeczki. Nie dziwię się. Sama pochłonęłam kilka porcji.








KURCZAK W SEZAMIE
Składniki:
12 podudzi kurczaka
4 łyżki sosu sojowego
4 łyżki słodkiego sosu chilli
1 łyżka brązowego cukru
2 łyżki uprażonego sezamu
Sos sojowy, chilli i cukier wymieszać. Dodać kurczaka. Piec w 220°C przez 1 godzinę. Posypać sezamem.






wtorek, 19 lutego 2013

SERNIK Z KULAMI ORZECHOWYMI I KREMEM

Przepis na ten niezwykły sernik otrzymałam od Jagody. Nigdy wcześniej nie jadłam sernika w połączeniu z orzechami i kawą. Miałam spore obawy, co do tego ciasta, jednak zaryzykowałam. Dobrze, że posłuchałam intuicji, gdyż sernik wyszedł pyszny. Masa serowa była bardzo delikatna. Orzechy i kawa współgrały z całością. A krem.. Krem doskonale wieńczył dzieło. Placek tradycyjny, lecz udany. Mniam.









SERNIK Z KULAMI ORZECHOWYMI I KREMEM
Ciasto:
1 ½ szklanki mąki pszennej
125g masła
20g cukru pudru
4 żółtka
2 łyżeczki cukru waniliowego
2 łyżeczki proszku do pieczenia
Z podanych składników zagnieść ciasto. Wyłożyć na blachę o wymiarach 25 x 35 centymetrów.
            Ciasto orzechowe:
5 białek
3 łyżki cukru
1 łyżka mąki pszennej
1 łyżka bułki tartej
150g mielonych orzechów
2 łyżeczki kawy mielonej
Białka ubić. Dodać cukier. Dodać mąkę, bułkę i orzechy. Wyłożyć kupkami na ciasto kruche. Posypać kawą.
            Ser:
1,20 kg zmielonego twarogu
2 szklanki mleka
2 jaja
4 żółtka
1 budyń waniliowy w proszku
350g cukru pudru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
½ szklanki oleju
Jaja ubić z cukrem. Dodać twaróg. Dodać pozostałe składniki. Wlać pianę ubitą z 6 białek. Masę wylać na ciasto. Piec w temperaturze 200°C przez 60 minut.
            Krem:
2 żółtka
3 łyżki cukru
3 łyżki mąki ziemniaczanej
½ łyżki mąki pszennej
500ml mleka
200g masła
50g gorzkiej czekolady
Żółtka utrzeć z mąką. Dodać cukier. Wlać ciepłe mleko. Gotować na małym ogniu, aż zgęstnieje. Zimny budyń utrzeć z masłem. Krem wyłożyć na placek. Wierzch posypać startą czekoladą.






poniedziałek, 18 lutego 2013

CIASTO KAKAOWE W KUBKACH Z MIKROFALÓWKI

Na przepis na ciasto z mikrofali natrafiłam przypadkiem. Kilka razy próbowałam odnaleźć stronę internetową z której go spisałam, lecz okazało się to zbyt zawiłe. Ciasto upiekło się błyskawicznie. Trzy minuty i po krzyku. Smakowało jak typowy ‘murzynek’, choć było bardziej zwarte. Dla tych, którzy murzynki tylko tolerują, radzę wlać ciasto maksymalnie do połowy wysokości filiżanki. Cała porcja to zdecydowanie za dużo dla jednej osoby. Polecam zdecydowanie smaczniejszą wersję, czyli Czekokubki.







CIASTKO KAKAOWE W KUBKACH I Z MIKROFALÓWKI
Składniki:
8 łyżek mąki pszennej
6 łyżek cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
2 łyżki kakao
2 jajka
9 łyżek mleka
5 łyżek oleju
½ łyżeczki proszku do pieczenia
Ubić jajka. Dodać pozostałe mokre składniki. Dodać suche składniki. Wymieszać. Masę rozlać do 4 filiżanek, do połowy wysokości. Piec w mikrofalówce na maksymalnej mocy przez 3 i pół minuty.








sobota, 16 lutego 2013

CZEKOLADA PLASTYCZNA

Przepis na czekoladę plastyczną znalazłam na blogu Jestem w kuchni, zaraz wracam. Postanowiłam zmierzyć się z wyższym poziomem dekoracji tortów. Zamiast lukru plastycznego który mi w ogóle nie smakował, użyłam czekolady. Dodatkowo zabarwiłam ją na czerwono, dodając do miodu odrobinę barwnika w proszku. Użyłam go ciut za mało. Miała być krwista, sercowa czerwień, wyszedł średni róż, cóż. Z czekoladą pracowało się bardzo dobrze. Nawet po wyjęciu z lodówki łatwo i szybko dawała się wyrobić. Niestety zawiodłam się co do smaku. Z początku sądziłam, że to wina dodanego barwnika, lecz to po prostu był charakterystyczny posmak białej czekolady, który uwydatnił się po jej rozpuszczeniu. Jednym słowem nijaki. Być może dodany miód miał w tym swój udział. Nie mam pewności. Przerzucę się jednak w przyszłości na lukier plastyczny. W wydaje mi się, że będzie mi go mniej szkoda, gdy nikt nie zechce go zjeść (w tym ja). Na szczęście błędy są po to, aby się na nich uczyć. Właśnie z tej nauki skorzystałam. Wzór na tort przedstawiony został na stronie Bakerelli. Ja swoje ciasto dodatkowo przełożyłam kremem. W środku kryło się Red Velvet Cake. Pralinki na wierzchu zostały zrobione z resztek ciasta. Ciasto piekłam w większej formie, a serce wycięłam po upieczeniu. Na zdjęciu widać, że moje małe potworki zdążyły juz podkraść się do kilku ‘czekoladek’.









CZEKOLADA PLASTYCZNA
Składniki:
200g czekolady
75g miodu
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Dodać płynny miód. Wymieszać. Wylać na papier pergaminowy. Odstawić do stężenia na około 5 godzin. Formować dowolne kształty. Przechowywać w lodówce. Aby zabarwić białą czekoladę, do miodu należy dodać barwnik spożywczy.




WŁOSKIE LODY KAWOWE

Ech, Nigellissima. Po dość długiej przerwie natrafiłam w telewizji na program Nigelli Lawson. Cóż… Znów utwierdziłam się w przekonaniu, że uwielbiam tę kobietę. Za to co gotuje też, lecz najbardziej za sposób w jaki to robi. Zostało to cudownie ukazane w ujęciach kamer. Gdy robiła lody kawowe, część masy wylała się z kubeczka. Było to dla niej, a przez to dla mnie, tak naturalne, tak domowe, cudne. A na koniec jedzenie. Uwielbiam oglądać Nigellę i patrzeć, jak je. Już samo to sprawia, że chce się skosztować przygotowanych przez nią potraw. Lody kawowe wyglądały wspaniale. Zrobiłam je następnego dnia. Moje były prawie wspaniałe. Winna jestem ja i to, że nie zaufałam instynktowi kuchennemu, heheh. Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Małżonek pomagał mi przy pracy. Pilnował śmietany podczas ubijania. Wolał to, niż ganianie za dzieciakami przed kąpielą. Śmietana ubiła się, a nawet przebiła. Tzn. była na granicy między jeszcze dobrą, a już do wywalenia. Dodałam też za dużo kawy. Sypnęłam zwykłą rozpuszczalną, ale pół porcji więcej, żeby dorównała siłą mocy espresso. Było jej jednak za dużo. Trochę szczypała w podniebienie. Poza tym lody były udane. Następnym razem będą idealne. Przyznam się, że więcej przepisów Nigelli oglądnęłam, niż przygotowałam, ale co się odwlecze.. i tak dalej.


Kilka poprawek
 - robione kolejny raz lody były idealne, jak zapowiedziałam;
-tym razem pilnowałam proporcji kawy i czasu ubijania, masa była cudownie kremowa;
-po godzinie mrożenia przemieszałam lody, choć nie było to konieczne, powstało dosłownie kilka kryształków lodu;
-mimo, że  lody mroziłam w minus 18. stopniach, bez problemu nabierałam je łyżką tuż po wyjęciu z zamrażarki;
-lody są bardzo treściwe i sycące  jedna gałka jest w stanie zaspokoić przeciętnego łasucha; dla tych ponadprzeciętnych polecam podwójną porcję;
-wspaniały dodatek do profiterolek lub espresso ice-cream, lub po prostu do ciepłego espresso.






KAWOWE LODY PO WŁOSKU
Składniki:
1 puszka mleka skondensowanego słodzonego
300ml śmietanki 30%
2 łyżki rozpuszczalnej kawy espresso
50ml likieru espresso
Wszystkie składniki ubić na dość gęstą masę. Zamrozić.












piątek, 15 lutego 2013

BABECZKI Z KREMEM CYTRYNOWYM LEMON CURD

Babeczki znalezione były na blogu MojePyszności. Wyglądały wspaniale. W rzeczywistości także prezentowały się pysznie. Przełożone kremem nabrały wspaniałej delikatności. Pierwszy raz robiłam i jadłam Lemon Curd. Był boski. Smakował wszystkim. Ten słodko-kwaśny smak był idealnie wyważony. Z przepisu wyszła dość spora ilość cytrynowego kremu. Starałam się upchnąć wszystko do babeczek, dając tak dużo kremu, ile było możliwe. Wtedy to podczas jedzenia odczuwało się w ustach cytrynową eksplozję. Kolejnym razem przełożyłam babeczki rozsądniejszą ilością kremu. Można też zrobić inną wersję Babeczek Cytrynowych, które również polecam.





BABECZKI CYTRYNOWE Z LEMON CURD
Ciasto:
2 jaja
¾ szklanki cukru
2 łyżki skórki z cytryny
1 łyżka soku z cytryny
115g masła
½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ szklanki mąki pszennej
½  szklanki śmietany
Masło utrzeć z cukrem. Dodać jaja, skórkę i sok z cytryny. Dodać sypkie składniki na przemian ze śmietaną. Ciasto przelać do foremek. Piec w temperaturze 180°C przez 20 minut.
            Lemon curd:
3 jaja
1 ½ szklanki cukru
75g masła
3 łyżki startej skórki z cytryny
170ml soku z cytryny
Roztopić masło. Dodać cukier. Dodać dobrze roztrzepane jaja. Wlać sok z cytryny i wsypać skórkę cytrynową. Mieszać na małym ogniu, aż zgęstnieje. Krem przetrzeć przez sito. Schłodzić. Babeczki nadziać kremem przy pomocy rękawa cukierniczego. Można też przekroić je w połowie i przełożyć kremem. Kremu wystarcza na 3 porcje babeczek.
            Bita śmietana:
200ml śmietanki 30%
2 łyżki cukru pudru
Ubić. Nałożyć na wierzch babeczek. Udekorować kandyzowanymi plasterkami cytryny i startą skórką cytrynową.Aby przedłużyć trwałość bitej śmietany, należy ją zahartować.












W wersji hurtowej..

czwartek, 14 lutego 2013

BANAN SMAŻONY W SKÓRCE


Pomysł na tak przygotowanego banana podała Pani Ania Starmach w programie Pyszne 25. Było to chyba przy okazji robienia bananowych placuszków w serii o pysznych śniadaniach. Banany smażyły się dość długo. Na szczęście nie trzeba było ich pilnować. Skórka świetnie chroniła miąższ. Gdy banan był już calutki czarny, jego środek rozpływał się pod wpływem temperatury. Po rozkrojeniu, skórka wypełniona była bardzo słodkim bananowym musem. Dla złagodzenia tej słodyczy proponuję dodanie gałki lodów lub bitej śmietany.






BANAN SMAŻONY W SKÓRCE
Składniki:
2 banany
2 łyżki bitej śmietany
2 gałki lodów
Banany smażyć na gorącej patelni do momentu, aż będą całe czarne. Podawać z kleksem bitej śmietany i gałką lodów.






środa, 13 lutego 2013

DROŻDŻÓWKI SERCA Z ORZECHOWYM NADZIENIEM

Przedstawiam pyszne drożdżóweczki z przepisu z Moich Wypieków. Dużo nadzienia. Dużo wspaniałego smaku. Po raz pierwszy jadłam drożdżówkę z nadzieniem orzechowym. Bardzo fajny był też sposób formowania ciasta. Pychotki. Szkoda tylko, że orzechy same się nie wyłuskują.







DROŻDŻÓWKI SERCA Z ORZECHOWYM NADZIENIEM
Ciasto:
160ml mleka
2 ½ łyżki cukru
½ łyżeczki soli
1 jajko
2 ½ szklanki mąki pszennej
2 łyżki roztopionego masła
15g świeżych drożdży
Do mąki wlać drożdże rozrobione w ciepłym mleku. Odstawić na 15 minut. Dodać pozostałe składniki. Wyrobić ciasto. Odstawić na 1 godzinę. Ciasto podzielić na 10 części. Każdą porcję ciasta rozwałkować.
            Nadzienie:
200g zmielonych orzechów
100g cukru brązowego
2 łyżki śmietanki
2 łyżki rumu
½ łyżeczki cynamonu
Wszystkie składniki wymieszać. Każdy placek z ciasta smarować nadzieniem. Zwinąć w rulon. Złożyć na pół. Ciasto rozciąć wzdłuż od zgiętej strony, zostawiając nieprzecięte 2cm przy końcu. Rozcięte części wywinąć na boki. Uformować kształt serca. Ułożyć na blaszce. Odstawić na 30 minut. Wierzch można posmarować jajkiem roztrzepanym z 1 łyżką mleka. Piec w temperaturze 180°C przez 15 minut.




wtorek, 12 lutego 2013

CZEKOLADOWE ŁYŻECZKI

Czekoladowe łyżeczki wypatrzone zostały na stronie Icedjems, na której można znaleźć ciekawe i słodkie inspiracje. Przygotowania masy były prościutkie. Najtrudniejszym zadaniem było utrzymanie łyżeczek w pozycji pionowej. Ze względu na czas potrzebny do zastygnięcia czekolady, zastosowałam kilka technik. Wymyślonych oczywiście pod wpływem chwili. Pierwszą partię czekoladowych porcji wstawiłam do lodówki tuż po przygotowaniu. Aby łyżeczki utrzymały pion, zahaczyłam je o uszko garnka z zupą, który akurat w lodowce się znajdował. Robiłam to po kolei, gdyż garnek miał przecież tylko dwa uszka. W związku z tym kolejne porcje czekolady były już gęstsze i bardziej stężone. Tak, że trzy ostatnie bez problemu utrzymywały łyżeczkę w odpowiedniej pozycji. Z początku sądziłam, że gdy włożę łyżeczkę do zastygniętej czekolady, ta nie przylepi się dokładnie do brzegów metalu i odpadnie. Pomyliłam się jednak. Warto było zaczekać. Docelowo łyżeczki powinno roztapiać się w kubku gorącego mleka. Ja postanowiłam rozpuścić je w kawie. Wyszła mi przepyszna moccha. Wspaniała.





CZEKOLADOWE ŁYŻECZKI
Składniki:
225g gorzkiej czekolady
½ szklanki cukru pudru
¼ szklanki kakao
Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Dodać pozostałe składniki. Wymieszać. Przełożyć do foremek na mini babeczki. Pionowo wbić w środek łyżeczkę. Udekorować. Schłodzić. Podawać z kubkiem gorącego mleka lub kawy.
            Dekoracja:
1 łyżeczka mini pianek
½ łyżeczki kolorowej posypki










ROGATE BUŁECZKI


Bułeczki, jak bułeczki. Udane. Smak dobry. Wierzch smarowany mlekiem. Część mąki białej zastąpiłam razową. W moich rogi znów były tylko symboliczne przez kiepskie noże.






ROGATE BUŁECZKI
Składniki:
450g mąki
2 łyżeczki soli
1 łyżka cukru
50g masła
15g drożdży
280ml ciepłego mleka
Mąkę, sól, cukier i masło rozetrzeć palcami. Dodać drożdże rozpuszczone w 4 łyżkach mleka. Wlać pozostałe mleko. Wyrobić. Przykryć. Odstawić na 1 godzinę. Ciasto zagnieść. Uformować 12 bułek. Bułki ułożyć na blaszce. Ostrym nożem naciąć na krzyż. Przykryć. Odstawić na 20 minut. Wierzch smarować mlekiem. Piec w 200°C przez 25 minut.



poniedziałek, 11 lutego 2013

BUŁKI POZNAŃSKIE


Kolejna odsłona bułeczek śniadaniowych. Przepis był z programu Dzień Dobry Tvn. Nazwa poszczególnych rodzajów kajzerek zależy od ilości nacięć na wierzchu bułki. W Poznańskich powinno być ich pięć. W mojej kuchni niestety rzadko goszczą naostrzone noże. Nie chcąc męczyć niewinnych bułeczek, zrobiłam jedynie symboliczny wzorek. Szkoda, że świeże i jeszcze ciepłe pieczywo na śniadanie zdobywa się kosztem krótszego snu. Albo trzeba czekać na wyrośnięcie ciasta, albo wcześnie gonić do sklepu. Alternatywne sconsy, czy soda bread to już nie ten smak.






BUŁKI POZNAŃSKIE
Składniki:
30g drożdży
1 łyżeczka cukru
250ml cieplej wody
2 łyżki oleju
600g mąki pszennej
1 łyżeczka soli
Drożdże i cukier rozpuścić w wodzie. Dodać pozostałe składniki. Wyrobić ciasto. Odstawić na 40 minut. Uformować 10-12 bułek. Każdą bułkę naciąć nożem. Odstawić na 20 minut. Bułki posmarować wodą. Piec w temperaturze 220°C przez 25 minut.



GRA W POSZUKIWANIE PIRACKIEGO SKARBU


Gra w poszukiwaczy skarbów przeznaczona była dla najmłodszych, goszczących na urodzinach Lali. Ponieważ kilkoro dzieci zabrakło, godnie zastąpiły je osoby nieco starsze. Wszystko polegało na tym, że dzieci otrzymały list od Piotrusia Pana, w którym były informacje o ukrytym skarbie. List zawierał też wskazówkę o tym, gdzie znajduje się mapa. We wskazanym miejscu była kolejna wskazówka z mapą, i tak dalej, i tak dalej. Za bardzo się nie wysilałam z wymyślaniem kryjówek ze względu na wiek dzieciaków. Były to m.in. parapet w kuchni, kaloryfer w łazience, pudło na szafie w przedpokoju, karnisz w salonie, sofka w dziecięcym. Do tego każdy list opatrzony był krótkim opisem miejsca następnej kryjówki. Na przykład łazienka była krainą pełną wodospadów i kranowych rzek, w której małe skrzaty zażywają kąpieli. Dosyć to oczywiste, lecz chciałam aby było zrozumiale dla 3- i 4-latki. W pudełku przedstawionym na zdjęciu poniżej, mapa ukryta była pomiędzy pomiętymi kartkami. Trochę było przy tym bałaganu, ale dwa razy więcej frajdy. Myślę, że była to ciekawa rozrywka dla naszych maluchów. Zwłaszcza, że skarb był baardzo słodki – Toffifee.






niedziela, 10 lutego 2013

SAŁATKA Z KURCZAKIEM A’LA CAPRESE


Sałatkę tę nazwałam Caprese ze względu na sposób podania potrawy. Przepis pochodził z programu ‘Pyszne 25’. Po raz pierwszy próbowałam wtedy kurczaka w occie balsamicznym. Balsamico nadał mięsu charakterystyczny posmak. Całość była bardzo dobra.






SAŁATKA Z KURCZAKIEM W STYLU CAPRESE
Składniki:
2 piersi kurczaka
6 pomidorów
1 łyżeczka tymianku
1 łyżeczka soli
½ łyżeczki pieprzu
200ml octu balsamicznego
1 pęczek dymki
Kurczaka pokroić w plastry. Dodać sól, pieprz i tymianek. Zalać octem balsamicznym. Marynować przez 15 minut. Usmażyć. Przekładać naprzemian z plastrami pomidorów. Posypać posiekaną dymką.


sobota, 9 lutego 2013

SERNIK W CIEŚCIE KAKAOWYM

Sernik w cieście kakaowym to historia. Odkąd sięgam pamięcią, pojawiał się to tu, to tam. Zawsze towarzyszył mojej rodzinie podczas świąt, ponieważ był i jest specjalnością babci Tosi. Ciasto smakowało mi tak, jak każdy niemal sernik. Dopiero po wizycie u cioci Teresy, sernik w cieście kakaowym wrył się w moją pamięć i zajął szczególne miejsce. To ciasto zaserwowała nam ciocia podczas weekendowej wizyty w ich domu. Było to prawdopodobnie przy okazji jakiegoś wesela w rodzinie. Nie spodziewałam się wtedy żadnego ciasta, a tu na stole pojawił się sernik. Ciasto kruche było starte na tarce, wierzch oprószony cukrem pudrem. To właśnie ten cukier puder zapamiętałam najbardziej. Ciasto było pyszne. 







SERNIK W CIEŚCIE KAKAOWYM
Ciasto:
400g mąki pszennej
200g cukru pudru
200g masła
3 żółtka
50g kakao
4 łyżki śmietany
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Z tych składników zagnieść ciasto. Podzielić na 2 części. Jedną część ciasta wyłożyć na blachę o wymiarach 25 x 35 centymetrów. Drugą część ciasta schłodzić w lodówce.
            Ser:
1 kg zmielonego twarogu
250g masła
2 budynie waniliowe w proszku
4 jajka
400g cukru pudru
Masło utrzeć z cukrem. Dodać żółtka, ser i budyń. Dodać ubitą pianę z białek. Wymieszać. Masę wylać na ciasto. Na wierzch zetrzeć schłodzone ciasto. Piec w temperaturze 180°C przez 60 – 75 minut. Po wystudzeniu, ciasto można posypać cukrem pudrem.






piątek, 8 lutego 2013

BEZOWE CAŁUSKI

Oryginalna nazwa tych bezików brzmi: Fat Free Meringue Kisses. Były bardzo smaczne. Zwykle za bezikami nie przepadałam, gdyż te zapamiętane z dzieciństwa owszem, były słodkie, ale nie zachwycały mnie aż tak. Te ze sklepu natomiast… wiadomo. A tu spotkało mnie miłe zaskoczenie. Bezy miały wspaniałą teksturę. Były chrupiące, ale nie suche. Jedyny minus, mój minus, był taki, że nie posypałam spiralek kolorową posypką. Sądziłam, że rozpuści się podczas pieczenia i powstaną kolorowe maziaki. Następnym razem się poprawię i bardziej zaufam autorowi przepisu.







BEZOWE CAŁUSKI
Składniki:
3 białka
¾ szklanki cukru
½ łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 łyżki kolorowej posypki
Białka ubić. Dodać cukier. Dodać wanilię. Na blachę wyciskać małe rozetki. Udekorować posypką. Piec w temperaturze 120°C przez 15 minut. Zmniejszyć temperaturę do 100°C. Piec bezy przez 1 godzinę. Studzić w piekarniku.




















czwartek, 7 lutego 2013

EKSTRAKT WANILIOWY


Ekstrakt waniliowy to coś wspaniałego. Po raz pierwszy widziałam go w  programach Nigelii Lawson. Myślałam wtedy, że jest to kolejny sztuczny twór w zastępstwie cukru waniliowego. Tak, waniliowego właśnie, bo dopiero niedawno odkryłam, że to, co uznawałam za cukier waniliowy, jest waniliną i to coś dodawano do wielu ciast. Przez tyle lat literka N w cukrze wanilinowym umykała mojemu wzrokowi. Na szczęście dobre źródła wiedzy dotarły też do mnie. Heheh. Przepis na ekstrakt waniliowy pochodzi z programu Rewolucje na Talerzu. Do dziś pamiętam moje pierwsze starcie z prawdziwą wanilią. Zakupiłam jedną laseczkę, która była zapakowana w plastikową tubę. Celebrowałam tą jedną laskę wanilii, jakby była jedna jedyna na świecie. Żal było mi zużyć ją do czegokolwiek. Gdy obejrzałam w Rewolucjach na talerzu o ekstrakcie waniliowym, postanowiłam go zrobić. Ale nie, nie użyłam mojej nietykalnej laski. W sklepie Herbaty Świata, niedaleko mojego mieszkania, znalazłam całą masę ślicznych lasek wanilii i inne wspaniałe przyprawy. Kupiłam dwie i zrobiłam z nich ekstrakt. A tą nieszczęsną celebrytkę wykorzystałam znacznie, znacznie później, gdy wreszcie dotarło do mnie, że wanilia to tylko wanilia i należy cieszyć się jej wspaniałym aromatem. A różnica jest kolosalna w porównaniu do waniliny.







ESENCJA WANILIOWA
Składniki:
2 laski wanilii
¼ szklanki wódki
Wanilię przekroić. Umieścić w słoiku wraz z nasionami. Zalać wódką. Odstawić na 6 tygodni.





środa, 6 lutego 2013

RZECZ O ROSOLE I ROSÓŁ Z LANYMI KLUSKAMI

W moim rodzinnym domu panuje ‘Klątwa rosołu’. Nie udawało mi się wydobyć z zupy godnego smaku, przez co zaniechałam dalszych prób. Moja mama robi rosół skromny, z dodatkiem właściwie tylko przypalonej cebulki. Rosół teściowej jest bardziej aromatyczny, gotowany z zielem, liściem, porem, selerem, lubczykiem, pieprzem itd. Szwagierki z kolei lubią dorzucać do swoich zup odrobinę czosnku. Mnie udało się stworzyć rosół idealny. Idealny dla mnie, co oznaczało, że jadłam go ze smakiem także następnego dnia. Oprócz kilku składników podpatrzonych u teściowej, ja do swojej zupy dodawałam też cząber. Mój rosołek smakował mi bardzo. Niestety po przeprowadzce do rodzinnego domu, rosół znów zaczął się buntować. Trudno mi było znaleźć ten konkretny, mój smak. Pooddalam się. Poniosłam klęskę. Na niedzielny obiadek chodzimy do babci, ale rosół zjadam wyłącznie świeżo przyrządzony, nigdy odgrzewany, bo dla mnie nie jest już wtedy jadalny. Ten prezentowany rosół z lanymi kluskami jest z przepisu autorstwa Pań Agaty i Olgi z ’Rewolucji na talerzu’. Smak tej zupy pozytywnie mnie zaskoczył. Zwłaszcza po wcześniejszych doświadczeniach. Dodany czosnek rzeczywiście nadał rosołowi charakterystycznego posmaku. Kluski lane wyszły mi niestety kiepskie. Wyszłam z wprawy.





ROSÓŁ Z LANYMI KLUSKAMI
Rosół:
250g udźca indyka
2 marchewki
1 pietruszka
¼ selera
½ pora
1 cebula
1 ząbek czosnku
1 łyżka natki pietruszki
1 łyżka natki lubczyku
2 litry wody
½ łyżki soli
5 ziaren pieprzu
1 liść laurowy
1 ziele angielskie
Mięso i warzywa zalać wodą. Dodać pieprz, liść i ziele. Dodać przypaloną cebulę. Gotować na wolnym ogniu przez 3 godziny. Odcedzić. Doprawić.
            Kluski:
½ szklanki mąki razowej
2 białka
Ukręcić kluski. Wlać do wrzącego rosołu za pomocą widelca. Podawać z paskami z marchewki.






LAURKA


Dziewczyny przygotowały laurki z okazji Dnia Babci i Dziadka. Głównym wykonawcą była Natka, która z niewielką pomocą taty  rozdzielała swoje dzieła pomiędzy dziadków. Na kartkach dla babć i prababci były kwiatki rożnych gatunków, o czym świadczyły przypisy na dole strony, zamieszczone przez tatę. Przyszła kolej na rysunek dla dziadzia. Nati, po krótkim namyśle, powiedziała, że dla dziadzia narysuje….kieliszek. Rozłożyła nas tym na łopatki. Praktyczna dziewczyna, heheh. Po chwili jednak dodała, że w kieliszku mają znajdować się owoce. I koło w podstawce. Tym razem ja i mąż nie zrozumieliśmy, co autor miał na myśli. Jedno było pewne, honor dziadka został ocalony. Wzory laurek pobrałam z Bazgroszytu.